Szedłem tropem cienia... Poruszałem się szybko i bezszelestnie. Dyszałem
cicho przechodząc pod wystającym konarem. W moim umyśle rozbrzmiały już
głosy, zapach jednorożców był bardziej wyraźny. Przyspieszyłem kładąc
uszy po sobie. Wśród nich wyraźny był zapach wilka, wadery. Wdrapałem
się cicho na drzewo i zacząłem skakać po gałęziach. Dwa gatunki cieni i
wśród nich znana mi tylko z widzenia wilczyca. Musnąłem jej umysł i
przeskoczyłem na kolejną gałąź. Mierzyłem wzrokiem przebywające tam
rogacze... Usiadłem w końcu w gęstej koronie drzew i bez wahania
odezwałem się w umyśle do wilczycy
~Co tu robisz?-zamknąłem oczy, aby przypadkiem za szybko mnie nie
wypatrzyła. Zdarzało się, że zdradzały mnie świecące ślepia. Musiałem
zdać się na instynkt i swoje umiejętności, aby przesunąć się na kolejne
drzewo. Otworzyłem na chwilę oczy i zauważyłem, że się rozgląda.
Natasha? Cienie?
sobota, 9 maja 2015
Od Natashy
Podeszłam do jednego leżącego jednorożca który był od wodnego stada.
Wpatrywałam się w niego ,badając czy ma jakieś dziwne znaki itp.
Podszedł do mnie Saris i powiedział;
-" Jak myślisz czemu one nas zaatakowały?"
Rozgarnęłam grzywę Cienia wodnego i zobaczyłam na jego szyi taki znak:

- Ciekawe - dotknęłam znaku a ten zabłysł na czerwono i sparzył moją łapę. Krzyknęłam z bólu.
-"Natasho nic ci nie jest !?" - krzykną podbiegający do mnie Saris
-"Już wszystko dobrze" - uśmiechnęłam się
Pogłaskałam go po karu. Nagle wpadły za drzew jednorożce (za łoże się że to byli zwiadowcy). Coś powiedziały do Ćela a ten poprosił żebym do nie go podeszła. Zrobiłam co kazał i już byłam przy nich.
- "Moi zwiadowcy powiedzieli ze są w Kotojady w lesie."
- "Kotojady przecież one nie istnieją" - powieszałam ze zdziwieniem.
Kotojady w legendach były najstraszniejszymi stworami-cieniami które chciały przejąc władze nad światem. Toczyły z bogami wojny (były największe na świecie) .Gdy przez przypadek jakiś Kotojad zdemaskował plany swych braci, ostatnia wojna się rozpoczęła, oczywiście bogowie wygrali i wysłali je do Edenu. Ale teraz w jakiś sposób uciekły.
Tak wygląda (miej więcej) Kotojad:

?Saris?Ćelo?i inni?
-" Jak myślisz czemu one nas zaatakowały?"
Rozgarnęłam grzywę Cienia wodnego i zobaczyłam na jego szyi taki znak:

- Ciekawe - dotknęłam znaku a ten zabłysł na czerwono i sparzył moją łapę. Krzyknęłam z bólu.
-"Natasho nic ci nie jest !?" - krzykną podbiegający do mnie Saris
-"Już wszystko dobrze" - uśmiechnęłam się
Pogłaskałam go po karu. Nagle wpadły za drzew jednorożce (za łoże się że to byli zwiadowcy). Coś powiedziały do Ćela a ten poprosił żebym do nie go podeszła. Zrobiłam co kazał i już byłam przy nich.
- "Moi zwiadowcy powiedzieli ze są w Kotojady w lesie."
- "Kotojady przecież one nie istnieją" - powieszałam ze zdziwieniem.
Kotojady w legendach były najstraszniejszymi stworami-cieniami które chciały przejąc władze nad światem. Toczyły z bogami wojny (były największe na świecie) .Gdy przez przypadek jakiś Kotojad zdemaskował plany swych braci, ostatnia wojna się rozpoczęła, oczywiście bogowie wygrali i wysłali je do Edenu. Ale teraz w jakiś sposób uciekły.
Tak wygląda (miej więcej) Kotojad:

?Saris?Ćelo?i inni?
piątek, 8 maja 2015
Od Natashy
Saris przebieg koło wysokich drzew i po chwili byliśmy na polanie.
Jednorożec zahamował nagle, a ja nie utrzymałam się na jego grzbiecie
wyleciałam w powietrze i upadlam przed kopytami Cienia. Szybko wstałam i
otrzepałam z siebie ziemie.
Spojrzałam na polane ,wszędzie były jednorożce. Po jednej stronie leżała jakby nie żywa stado wodne (czyli mieszkają przy jeziorach i rzekach), a po drugie leśne stado do którego należy Saris. Niektóre z Cieni (leśnego stada) leżały okaleczone a nie które stały również miały pełno ran. Saris pokazał mi drogę do przywódcy. Gdy przyglądałam się jednorożcom ich kolorowe oczka wyrażały bul i nie dowierzanie co się przed chwilą stało.
- "Witaj, Natasho" - powiedział w myślach przywódca(tylko tak mogłam się porozumiewać ze zwierzętami).
- "Witaj, Ćelo" - skłoniłam się.
Cień również skłonił się. Ćelo miał pełno ran ,na to wyglądało że próbował powstrzymać najwięcej jednorożców. Widziałam w jego oczach więcej bólu niż u innych Cieni.
- "Czy byś mogła uleczyć nas swoją magią? I zna mi rozwikłać tą tragedie?" -spytał.
- "Oczywiście"- i tak zaczęłam chodzić od jednorożca do jednorożca.
Już było pod wieczór gdy ostatni jednorożec został uleczony.
Saris?Ćelo?i inne jednorożce?
Spojrzałam na polane ,wszędzie były jednorożce. Po jednej stronie leżała jakby nie żywa stado wodne (czyli mieszkają przy jeziorach i rzekach), a po drugie leśne stado do którego należy Saris. Niektóre z Cieni (leśnego stada) leżały okaleczone a nie które stały również miały pełno ran. Saris pokazał mi drogę do przywódcy. Gdy przyglądałam się jednorożcom ich kolorowe oczka wyrażały bul i nie dowierzanie co się przed chwilą stało.
- "Witaj, Natasho" - powiedział w myślach przywódca(tylko tak mogłam się porozumiewać ze zwierzętami).
- "Witaj, Ćelo" - skłoniłam się.
Cień również skłonił się. Ćelo miał pełno ran ,na to wyglądało że próbował powstrzymać najwięcej jednorożców. Widziałam w jego oczach więcej bólu niż u innych Cieni.
- "Czy byś mogła uleczyć nas swoją magią? I zna mi rozwikłać tą tragedie?" -spytał.
- "Oczywiście"- i tak zaczęłam chodzić od jednorożca do jednorożca.
Już było pod wieczór gdy ostatni jednorożec został uleczony.
Saris?Ćelo?i inne jednorożce?
czwartek, 7 maja 2015
Nowe!

Oto Moon , zaginiona córka Alex'a i Volvery!
(Nel , to ta niespodzianka , jeśli w ogóle wejdziesz)

Oto Taravia , wielka wojowniczka!
Od Alex'a
Nikt nie mógł w to uwierzyć. Po tylu latach , znowu widzę moją córkę , Moon. Volvery od razu przybiegła , po czym nasz uścisk jeszcze bardziej się powiększył. Po minucie Moon puściła.
-Mamo , tato , oto Taravia.-Powiedziała Moon , wskazując na tę żółtą waderę , która przez większość czasu wpatrywała się w niebo. Jakby na zawołanie , wadera wyciągnęła sztylet z pochwy , po czym ukłoniła się przede mną i Volvery.
-Taravia , panie.-Wyszeptała. Widocznie Moon opowiadała jej , że jesteśmy alfami.
-Zatrzymacie się u nas?-Zapytała wreszcie Volvery. Taravia otworzyła usta , ale jak zwykle szybka Moon powiedziała:
-Nie mamy wyboru!
-Chodźcie , oprowadzimy was po wataszy. Dużo się zmieniło od początku , kiedy tutaj doszłaś , Moon.-Powiedziałem. Wszyscy ruszyli za mną , tylko Taravia stała z głową zwróconą ku niebu. Po chwili coś zaszemrało , a kiedy się odwróciłem , Taravii nie było.
Reszta?
-Mamo , tato , oto Taravia.-Powiedziała Moon , wskazując na tę żółtą waderę , która przez większość czasu wpatrywała się w niebo. Jakby na zawołanie , wadera wyciągnęła sztylet z pochwy , po czym ukłoniła się przede mną i Volvery.
-Taravia , panie.-Wyszeptała. Widocznie Moon opowiadała jej , że jesteśmy alfami.
-Zatrzymacie się u nas?-Zapytała wreszcie Volvery. Taravia otworzyła usta , ale jak zwykle szybka Moon powiedziała:
-Nie mamy wyboru!
-Chodźcie , oprowadzimy was po wataszy. Dużo się zmieniło od początku , kiedy tutaj doszłaś , Moon.-Powiedziałem. Wszyscy ruszyli za mną , tylko Taravia stała z głową zwróconą ku niebu. Po chwili coś zaszemrało , a kiedy się odwróciłem , Taravii nie było.
Reszta?
Od Natashy
Siedziałam na Moście Szumu i rozmyślałam co było i co będzie. Miałam
zamknięte oczy, czasami tylko otwierałam jedno oko gdy coś wpadało do
rzeczki. Skupiona usłyszałam głos w mojej głowie.
- "Natasho !!"
Odwróciłam się i zobaczyłam czarnego jednorożca o złotym rogu i kopytach.

- "Saris, jak cię dawno nie widziałam koniku" - i przytuliłam jego wielką głowę.
- "Nie jestem konikiem!!" - krzykną mi w myślach i walną kopytem o ziemie.
Roześmiałam się i powiedziałam.
- "No wiem"
- "Natasho musisz zemną iść" - rzekł po chwili i uklękną bym weszła na jego grzbiet.
- "A co się stało" - powiedziałam gdy weszłam na jego grzbiet i galopem pojechaliśmy w głąb lasu.
- "Zaatakowano nas, ale najdziwniejsze ,że to są Cienie" - powiedział przyspieszając.
- "Co?! Jednorożce przecież nigdy nie atakowały, nikogo" - powiedziałam z trudem utrzymując się na grzbiecie Sarisa.
Saris całą drogę mi opowiadał co się stało .Aż nie mogłam w to uwierzyć.
?Saris?
- "Natasho !!"
Odwróciłam się i zobaczyłam czarnego jednorożca o złotym rogu i kopytach.

- "Saris, jak cię dawno nie widziałam koniku" - i przytuliłam jego wielką głowę.
- "Nie jestem konikiem!!" - krzykną mi w myślach i walną kopytem o ziemie.
Roześmiałam się i powiedziałam.
- "No wiem"
- "Natasho musisz zemną iść" - rzekł po chwili i uklękną bym weszła na jego grzbiet.
- "A co się stało" - powiedziałam gdy weszłam na jego grzbiet i galopem pojechaliśmy w głąb lasu.
- "Zaatakowano nas, ale najdziwniejsze ,że to są Cienie" - powiedział przyspieszając.
- "Co?! Jednorożce przecież nigdy nie atakowały, nikogo" - powiedziałam z trudem utrzymując się na grzbiecie Sarisa.
Saris całą drogę mi opowiadał co się stało .Aż nie mogłam w to uwierzyć.
?Saris?
Subskrybuj:
Posty (Atom)